Zamek to wymagająca szkatułka
Nasza jubileuszowa wystawa budzi duże zainteresowanie – nie tylko zwiedzających, ale i mediów. Ogromnie nas to cieszy, bo to opowieść o rękopisach, książkach oraz ludziach, którzy je kochają.
Tym razem serdecznie zapraszamy do zapoznania się z dwoma rozmowami, jakie przeprowadził Mateusz Kiszka z portalu „Kultura u podstaw”. Aleksandra Losik, wicedyrektorka Biblioteki Kórnickiej i bibliotekarka systemowa opowiedziała nie tylko o wystawie, ale również o naszych skłonnościach do nowych technologii; natomiast Anna Pilawska-Sita, autorka projektu i koncepcji aranżacji wystawy, opisała niełatwy proces jej powstawania. Z pełną treścią wywiadów można zapoznać się pod linkiem: Najcenniejsze nie jest to, co jest widoczne.
Jako zachętę publikujemy fragment rozmowy:
Mateusz Kiszka: Wystawa nie jest jednak stałą ekspozycją. Co pięć tygodni całkowicie się zmienia.
Aleksandra Losik: Paradoksalnie właśnie ogrom naszych zbiorów sprawił, że nie mogliśmy przygotować klasycznej wystawy. Bardzo szybko zrozumieliśmy, że pokazanie kilkudziesięciu obiektów byłoby po prostu niewystarczające. Dlatego wspólnie z kustoszkami wystawy zdecydowaliśmy, że ekspozycja będzie żyła. Co pięć tygodni wymieniamy prezentowane obiekty, dzięki czemu przez cały rok możemy opowiedzieć znacznie więcej historii i pokazać znacznie większą część naszych zbiorów. Ma to również bardzo praktyczny wymiar. Rękopisy i starodruki są niezwykle wrażliwe na światło. Mogą być eksponowane tylko przez określony czas, dlatego rotacja jest jednym z elementów ich ochrony. W pewnym sensie właśnie tutaj najlepiej widać ideę całej wystawy. Nie pokazujemy wyłącznie dziedzictwa. Pokazujemy również odpowiedzialność za jego zachowanie.
fot. Mateusz Kiszka
