Z początkiem nowego stulecia rozpoczął ujawniać się w naszym kraju na szerszą skalę ruch na rzecz budowania cyfrowych zasobów i upowszechniania ich za pośrednictwem Internetu. Zjawisko to objęło głównie środowiska akademickie (które zresztą położyły podwaliny pod rozwój globalnej sieci) a także biblioteczne. Dziś każda świadoma biblioteka rozumie potrzebę udostępniania swych zasobów poprzez Internet. Powstają liczne inicjatywy o zróżnicowanym charakterze, formie, znaczeniu i zasięgu oddziaływania. Poniżej dokonam krótkiego scharakteryzowania obecnego stanu rzeczy w tym względzie.
Pomijając w tym miejscu dyskusję nad nazewnictwem (biblioteki cyfrowe, internetowe, wirtualne), zajmę się projektami większymi, o spójnej koncepcji, opartymi na jednej platformie informatycznej, udostępniającymi tradycyjne obiekty biblioteczne i archiwalne w formie cyfrowej, za pośrednictwem Internetu, w jednym portalu, których charakter zakłada stały przyrost liczby publikacji. Tym samym wykluczam projekty rozproszone, zbiory odsyłaczy, repozytoria artykułów tematycznych czy projekty ograniczone czasowo bądź liczbowo.
Historycznie, do pierwszych ważnych bibliotek cyfrowych należy zaliczyć Wielkopolską Bibliotekę Cyfrową (WBC) i Polską Bibliotekę Internetową (PBI). Obie zainaugurowały swą faktyczną działalność w końcu 2002 roku. Prawdziwie duży przyrost liczby bibliotek dokonał się jednak dopiero w roku ubiegłym i jak wszystko na to wskazuje ulegnie jeszcze zwiększeniu w roku bieżącym.
Niewątpliwie istotnym kryterium jest wielkość udostępnianego zasobu. Przodują, wymienione już biblioteki o największym stażu: PBI z ponad 29.000 publikacji i WBC oferująca ich ponad 17.000. Do liczących się inicjatyw należy zaliczyć także Kujawsko-Pomorską Bibliotekę Cyfrową (KPBC) z około 9.000 jednostek oraz Bibliotekę Cyfrową Uniwersytetu Wrocławskiego (BCUW) z ponad 2.500 publikacji.
Zdecydowanie dalej plasują się projekty będące w fazie rozwoju, takie jak:
Zielonogórska Biblioteka Cyfrowa (ZBC) z niecałymi 750 pozycjami,
Biblioteka Cyfrowa Politechniki Łódzkiej (eBiPol) około 400 dzieł,
Akademicka Biblioteka Cyfrowa Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie oferująca ponad 300 publikacji i
Dolnośląska Biblioteka Cyfrowa (DBC) mająca ich zaledwie nieco ponad 200.
Wśród bibliotek dopiero rodzących się wymienić można:
Bibliotekę Cyfrową Politechniki Warszawskiej,
Pedagogiczną Bibliotekę Cyfrową i
Małopolską Bibliotekę Cyfrową.
Porównywanie różnych projektów utrudnia niekiedy różny sposób naliczania publikacji, a pewne ich rozdrobnienie przyczynia się np. do szczególnie wybijającego się wyniku PBI.
Wynikający z charakteru projektów zasięg pozwala podzielić je na ogólnopolskie (tylko PBI), regionalne (WBC, KPBC, ZBC i pomniejsze) oraz lokalne, związane najczęściej z macierzystą uczelnią i miastem (jak BCUW i pozostałe). Oczywiście potencjalna dostępność wszystkich tych zasobów sięga tak daleko jak sieć Internet.
Nietrudno zauważyć, że większość bibliotek cyfrowych powołały do życia środowiska akademickie i naukowe. Instytucjami powołującymi były często biblioteki uczelni wyższych. W przypadku inicjatyw regionalnych były to korporacje biblioteczne: Poznańska Fundacja Bibliotek Naukowych (PFBN) dla WBC czy Konsorcjum Bibliotek Naukowych Regionu Kujawsko-Pomorskiego dla KPBC. Tę pierwszą, WBC, o zdecydowanie najbardziej szerokiej i wciąż powiększającej się bazie, współtworzyło u zarania także Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe (PCSS) jako dostawca koncepcji informatycznej i oprogramowania oraz Biblioteka Kórnicka PAN (dostarczająca obecnie ponad 50% zasobów całości), instytucja specyficzna, nie będąca członkiem PFBN.
Jedyna instytucja ogólnopolska, PBI, powstała i obecnie powróciła pod egidę rządową. Przeżywała on zresztą zmienne koleje losu, które odcisnęły na niej silne piętno.
Większość inicjatyw czerpie zasoby finansowe potrzebne do funkcjonowania jedynie ze środków własnych instytucji je tworzących. Często niewystarczające budżety biblioteczne mocno ograniczają rozwój przedsięwzięć, który mimo tego należy uznać za prężny. Obecnie jedynie KPBC pozyskuje aż 75% nakładów z funduszy europejskich.
Wielość powstających bibliotek cyfrowych szła zrazu w parze z różnorodnością obsługującego je oprogramowania. Powstawało ono zresztą zazwyczaj specjalnie na potrzeby tych przedsięwzięć, jak na przykład w przypadku PBI. Jednym z niewielu wyjątków jest niewielka Wirtualna Biblioteka Sieci Semantycznej (WBSS) Politechniki Gdańskiej korzystająca z sytemu JeromeDL. Przełomem okazał się natomiast program dLibra, stworzony od podstaw przez PCSS i zaimplementowany w WBC. Sukces tego programu mierzy się na kolejne wdrożenia, takie jak (wymieniając chronologicznie) DBC, KPBC, ZBC, BCUW, eBiPol, a ostatnio następne. Ta popularność programu, w połączeniu z elastycznością i kreatywnością twórców, pozwoliła wprowadzić system łącznego przeszukiwania wszystkich bibliotek pracujących na tej platformie. Jest to na pewno duży krok naprzód i silny atut tego programu.
Stosowane do prezentacji zasobów na stronie WWW formaty można podzielić na dwie kategorie: tekstowe i obrazkowe. Wśród tekstowych wyliczyć należy głównie PDF i HTML. Najczęściej prezentowane bywają w nich dzieła powstałe współcześnie. O wiele mniejszy nakład pracy potrzebny do stworzenia wersji obrazkowych sprawia, że dominują one nad formatami tekstowymi. Klasyczny format JPEG uzupełniają skany zapisane w PDFie. Pewnym fenomenem jest natomiast najbardziej popularny chyba format DjVu. Rozprzestrzenia się on równolegle do zastosowań platformy dLibra i dominuje w większych bibliotekach pracujących w tym systemie. Pozwala na większą kompresję danych a także na rzecz rewolucyjną zintegrowanie obrazu zeskanowanego oryginału z jego tekstem, powstałym w wyniku obróbki skanów w procesie OCR. Metodę tę, pozwalającą na przeszukiwanie treści skanowanych dzieł, stosuje szeroko i z powodzeniem KPBC.
Także w tej kategorii projekty działające w oparciu o program dLibra tworzą zwartą grupę. Stosują one opis według standardu DublinCore, z możliwością importu opisów MARC. Dodatkowo posiadają system jednoznacznych identyfikatorów wszystkich pozycji zasobu i ich poszczególnych wydań według standardu OAI. Pozostałe biblioteki stosują własne, bardziej lub mniej kompletne systemy opisu. Niechlubnym wyjątkiem jest tu PBI, której duża część zasobów nie posiada opisów w ogóle lub posiada je w formie szczątkowej.
Akademicki charakter wielu projektów powoduje zaakcentowanie wśród dostępnych zbiorów materiałów dydaktycznych, takich jak skrypty czy podręczniki; wydobywa tym samym rys czysto pragmatyczny bibliotek cyfrowych, przedłużających funkcje bibliotek uczelnianych. Rozległość większych inicjatyw zagwarantowała zaś wzięcie odpowiedzialności za misję promocji kultury, w postaci udostępniania dzieł szczególnie ważkich dla narodu. Każda z bibliotek ma też ambicję pochwalić się co cenniejszymi zbiorami. Jednocześnie regionalny charakter zapewnia obecność materiałów odnoszących się do mniejszych społeczności. W tej ostatniej kategorii dużą popularnością cieszą się lokalne gazety i czasopisma, historyczne pocztówki czy księgi adresowe. Wymienione trzy czynniki zapewniają bogaty wachlarz publikowanych dzieł.
Z oczywistych względów wyróżnia się tu projekt PBI, próbującej podjąć misję ogólnonarodową. Wcielił on m.in. do swych zbiorów zasób najważniejszych dzieł literatury polskiej, zaczerpnięty z projektu
Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej.
Organizacja wewnętrzna zasobów odwzorowuje przeznaczenie i charakter bibliotek. Program dLibra wprowadza podział na kolekcje. Większe projekty uwzględniają wspomniane trzy czynniki (kolekcje dziedzictwa, regionaliów i dydaktyczną), mniejsze dzielą swe zbiory raczej według kryteriów formalnych (np. skrypty, prace naukowe, książki starsze).
Istotnym ograniczeniem możliwości publikacji materiałów są kwestie praw autorskich. Wszystkie biblioteki deklarują ich zachowywanie, co warunkuje swobodną publikację tylko książek wydanych przed co najmniej 70 laty. Pozyskiwanie zgody autorów współczesnych na publikację ich twórczości stanowi wciąż problem, z którym biblioteki różnie sobie radzą. Udaje się jednak rozwiązać te kwestie w przypadku powstających na uczelniach podręczników i skryptów, choć i to nie bywa łatwe.
Zdecydowana większość zbiorów udostępniana jest szerokiej publice bezpłatnie. Istnieją jednak możliwości limitowania dostępu lub wprowadzania opłat za korzystanie z dzieł współczesnych, które to rozwiązania oferuje oprogramowanie dLibra.
Przyglądając się z osobna poszczególnym bibliotekom cyfrowym można zauważyć spore dysproporcje.
Niewątpliwie za wzór przykładu pozytywnego może posłużyć WBC. Jest to projekt wchodzący w fazę dojrzałą, o ugruntowanej renomie, wyznaczający w środowisku pewne standardy. Najdonioślejszym w skutkach było wypromowanie chętnie przyjmowanego dziś oprogramowania dLibra. WBC jest też modelem dobrej współpracy wielu, zróżnicowanych bibliotek, funkcjonujących w zasadzie niezależnie, a współtworzących spójną inicjatywę wspólną.
Przykładem nieco mniejszego, ale bardzo prężnie rozwijającego się projektu może być KPBC. Doniosłe jest zwłaszcza wdrożenie przez niego w masowej skali wspomnianej procedury integrowania w skanach przeszukiwalnej warstwy tekstowej.
Pozostałe biblioteki uznać należy za będące dopiero w fazie organizacji i rozwoju.
Przykładem negatywnym pozostaje wielkorotnie krytykowana przez środowiska bibliotekarskie forma PBI. Jest ona swoistym problemem, na którego choroby nie udało się póki co znaleźć lekarstwa. Spory zasób cyfrowego materiału uległ pewnej degradacji wskutek niewłaściwego zarządzania. Czy w najbliższej przyszłości uda się reanimować ten projekt trudno zawyrokować.
Prężnie rozwijający się w Polsce ruch na rzecz internetowych bibliotek cyfrowych
jest zjawiskiem różnorodnym.
Z jednej strony pozostaje opóźniony w stosunku do Europy Zachodniej. Najbardziej zadziwiające jest to, że wiele ważnych bibliotek, z najważniejszą biblioteką Narodową, jeszcze do niego nie przystąpiło. Brak ten widać wyraźnie choćby w projekcie biblioteki europejskiej The European Library (TEL).
Z drugiej jednak strony ma swoje niewątpliwe osiągnięcia, do których zaliczyć należy przede wszystkim oprogramowanie dLibra. Jego szerokie przyjęcie i wynikające stąd możliwości są bardzo pozytywnym sygnałem.
Specyficzną cechą całego ruchu jest jego oddolny charakter. Jedyna ogólnopolska, rządowa inicjatywa nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Roli koordynatora nie podjęła się też, jak dotąd, predestynowana do tego Biblioteka Narodowa. Obserwujemy natomiast coraz większy przyrost inicjatyw regionalnych i lokalnych. Należy to zatem uznać za siłę i atut całego ruchu.
Najważniejszym obecnie zadaniem jest jego prawidłowe skanalizowanie.
Wśród postulatów na pierwsze miejsce wysuwa się kwestia koordynacji działań w skali krajowej. Gdy zapotrzebowanie na cyfrowe zbiory u czytelników wciąż rośnie, a zakres prac które trzeba podjąć jest tak duży, nie wolno pozwolić by wykonywane prace powielały się. Niewątpliwą szansę dostrzec można w rozwoju bibliotek regionalnych opartych na wspólnym oprogramowaniu dLibra, ze wszystkimi jego możliwościami, w tym głównie jednoczesnym przeszukiwaniem zasobów wszystkich wdrożeń. Nadzieje budzi rodzące się właśnie konsorcjum Polskie Biblioteki Cyfrowe, mające ambicję dać przykład dobrej współpracy i koordynacji liczących się w kraju inicjatyw.
Wydawać by się mogło, że rosnące wymagania czytelników nie mogą nie spowodować właściwej odpowiedzi ze strony bibliotek. A jednak wciąż nie wszystkie instytucje w równym stopniu rozumieją potrzebę włączenia się do tej wielkiej, wspólnej inicjatywy. Należy oczekiwać, że rozpoczęty już przełom znajdzie kolejnych współtwórców i kontynuatorów, a instytucje szczególnie ważne dla kultury polskiej zajmą w tym gronie należne im miejsca.
Mówiąc o rozwoju ruchu i o ogromie wkładanej w to pracy, nie można nie dotknąć kwestii finansowych. Należy zachęcić biblioteki do szerszego korzystania z możliwości finansowania środkami europejskimi. Przede wszystkim jednak należy uświadamiać rząd i organy samorządu terytorialnego o potrzebie zaangażowania finansowego w dzieło powstawania i rozbudowy bibliotek cyfrowych. Stawką jest wszak kultura narodowa.
Udostępnianie nowości wydawniczych ma dla nauki i edukacji oraz szerzej kultury znaczenie podstawowe. Oznacza ono jednak potrzebę udoskonalenia prawa autorskiego oraz wypracowania procedur umożliwiających praktyczne rozwiązywanie powstających problemów. Przede wszystkim wymaga jednak dobrej woli i chęci współpracy nie tylko ze strony autorów, ale także wydawnictw czy instytucji nauki. Gromadzenie i udostępnianie na właściwych zasadach bieżącej produkcji naukowej leży bowiem w zakresie nie tylko interesu ale i obowiązków uczelni. Istnieją jednak pozytywne wzorce dobrej współpracy na rzecz upowszechniania nowszego dorobku ludzkości, które warto i trzeba naśladować.
opracował Łukasz Borowiak Biblioteka Kórnicka PAN Poznań, 19 czerwca 2006